czwartek, 27 września 2018

# 25


Kilka dni temu skończyło się letnie dopieszczanie ciepłem. Soczysta barwa liści powoli ustępuje jesiennej kolorystyce. Jakkolwiek lubię barwy i zapach jesieni to jednak lata mi żal. Sezon ciepłowniczy rozpoczęty. Wracam z pracy i w wolnej chwili rozsiadam się w fotelu z kubkiem gorącej, aromatycznej herbaty. Jeszcze dziś dodam do niej sok malinowy, bo katarzysko daje o sobie znać. Umoszczona wygodnie zwykle sięgam po książkę, by oderwać się na chwilę od własnej codzienności. Ale ostatnie dni nie pozwalają mi się skupić na lekturze. Najpierw przykra sytuacja z synem, który okazał m. in. totalną niewdzięczność. Parę słów za dużo.....tylko kilka słów.....i wyszłam od niego bez słowa. Za jakiś czas wybaczę, ale nie zapomnę. Pozostanie to we mnie. Odpoczywam więc od jego życia, w które sam mnie angażował. Mam chwilę na to, by złapać dystans i poukładać w sobie wszystkie emocje. Na szczęście nie rozdrapuję, nawet nie analizuję zbyt mocno minionych wydarzeń. Rozumiem przyczynę zachowania, ale nie chcę usprawiedliwiać formy przekazu.
Kolejnym trudnym doświadczeniem tego tygodnia są wydarzenia z życia mojej bliskiej koleżanki Anity i jej partnerki Klaudii. Trzymałam mocno kciuki, by wbrew wszystkim przeciwnościom udało im się stworzyć trwały związek. Wielokrotnie rozmawiałam z Anitą tłumacząc, radząc i wysłuchując o problemach ich związku. Miałam świadomość, że łatwo nie będzie. Tak jak potrafiłam wspierałam. Od jakiegoś czasu słyszałam jednak, że rozstanie będzie jednak najlepsze dla nich. Nie postawiły na tzw. „krótkie cięcie” tylko trwały w agonii. Zerwanie nastąpiło niestety w złym momencie. Nie odbyło się to podczas rozmowy face to face, ale w okresie wyjazdu Anity zagranicę. Moje koleżeństwo z Anitą nie trwa wiele lat dlatego też nie miałam pojęcia o wielu rzeczach, które były w jej przeszłości. W tym obecnie trudnym okresie nałóg, którego leczeniem chyba nigdy nie zajmowała się profesjonalnie, chciwie zagarnął ją w swe ramiona. Straciła pracę, wróciła do Polski w przerażającym stanie. Gnana pragnieniem wyszła następnie z domu i od 3 dni nie ma z nią kontaktu. Jestem zbyt daleko od nich, by pomóc praktycznie. Wspieram więc Klaudię, tak jak tylko mogę, na odległość. Martwię się o Anitę, czy nic jej się nie stało. Odpowiednie służby jak na razie niewiele chcą i mogą pomóc. Niczym mantrę powtarzają wszędzie o RODO. Bezduszne przepisy uderzają z ogromną mocą. Można tylko czekać. Wysyłam więc błagania, prośby, zaklęcia........gdzieś tam, gdzie mam nadzieję, że są na tyle ważne, by zostały wysłuchane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz