piątek, 5 lutego 2021

# 54

Wpadłam w mały dołek i trochę szukam dziury w całym. Chyba. Przyglądam się mojemu związkowi z Konradem. Coś mnie uwiera. Rozmawiamy, ale jakoś trudno nam się porozumieć. On stwierdził, że chciałabym, by mój mężczyzna był takim silnym ramieniem dla chwilami słabej kobietki. Doprawdy odkrywcze. Dodał, że przecież mam silny charakter i świetnie sobie radzę sama z niedogodnościami, które napotykam. Dopowiedziałam sobie, że skoro tak jest, to już nie musi zapodawać mi czasami tego swego ramienia. Super. Tylko, że chciałabym chwilami poczuć się taka mała i słaba. Bo bohater jest już zmęczony.

Za oknem mam dzisiaj piękną pogodę. To pomaga powoli pozbywać się smętnego nastawienia. Cieszę się więc z błękitnego nieba, z różnych rzeczy, które zwyczajnie mogę robić, ze spaceru w promieniach słońca. Napełniam szklankę kroplami, by chociaż w połowie była pełna.


2 komentarze:

  1. Nie jestem fachowcem jeśli chodzi o związki, ale pamiętaj ze on jest tylko facetem, a od nas facetów nie można oczekiwać cudów :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudów nie, ale...... Cóż, może faktycznie oczekuję zbyt wiele :). Posmęciłam sobie trochę i spionizowana ruszyłam dalej.

    OdpowiedzUsuń