piątek, 22 stycznia 2021

# 52

         Miało być bez zbędnej spinki .... i było. Wszystko działo się falami. Były momenty, że drzwi mojego mieszkania prawie się nie zamykały, bo poszukujący swojego lokum go oglądali. A potem następowała cisza. Aż wreszcie przed samymi świętami trafił się ten, dla którego moja nieruchomość była dosłownie strzałem w dziesiątkę. Od momentu wejścia, razem z moim pośrednikiem, zauważyliśmy ten błysk w oku. Jeszcze chwila niepewności, czy wpłynie zadatek i …..yeeesssss. 

     Machina finansowa została wprawiona w ruch. Procedury bankowe zajmują trochę czasu więc mogłam sama rozpocząć akcję poszukiwania dla siebie domu. Na początku nowego roku ofert mieszkań o powierzchni max 50 ²m było jak na lekarstwo. Większość do remontu, a ja nie chcę się już tym zajmować. Chcę wejść do gotowych do zamieszkania pomieszczeń, ewentualnie z opcją odświeżenia. Ceny lokali o takim metrażu są powalające. Starałam się nie emocjonować, ale były chwile, że czułam napięcie z powodu świadomości, że czas ucieka, a sama będę musiała wspomóc się częściowo kredytem. Jak było fajne mieszkanie „do wejścia” to powierzchnia trochę za mała i dojazd z peryferii słaby. Inny lokal na III piętrze, ale brakuje windy. A ja w niedalekiej perspektywie mam artroskopię, a i z każdym rokiem bezcennym dla nas staje się fakt nie dreptania po licznych schodach. Patrzyłam na zdjęcia prezentowanych mieszkań w stanie deweloperskim i oczyma wyobraźni urządzałam je dla nas. Równie szybko sprowadzałam się na ziemię. Jedna z ofert na rynku wtórnym, 2-3 biur nieruchomości, wielokrotnie przewijała mi się podczas przeglądania w internecie. Za którymś razem zatrzymałam się przy niej na dłużej. Tym razem trafiłam na nią na FB i miły dialog z kobietą jakoś mnie skusił, by jednak umówić się na oglądanie. Obejrzeliśmy je razem z Konradem. Właściciele bardzo sympatyczni, trochę sobie z nimi posiedzieliśmy. Im dłużej się tam rozglądałam tym mocniej czułam, że to miejsce dla mnie. Na drugi dzień podpisaliśmy umowę przedwstępną oraz wpłaciliśmy zadatek. Teraz czekam na zakończenie mojej transakcji i nowy zakup nabierze tempa. 

     Porzuciłam żal, że moje dopieszczone od zera mieszkanko muszę opuścić i zaczynać w nowym miejscu. Trochę na tym straciłam i finansowo, i zdrowotnie. Ale mój spokój ducha i zdrowie są najważniejsze.

3 komentarze:

  1. A może w nowym miejscu będzie lepiej? Nigdy nic nie wiadomo. Pozdrawiam i życzę znalezienia swojego miejsca na ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno będzie inaczej :). Liczę na to, że w nowym miejscu będzie bliżej moich oczekiwań. Miło, że zajrzałaś tutaj :). Pozdrawiam ciepło :)).

    OdpowiedzUsuń